Slavia 630 - powrót nieumarłej

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 07 sty 2020, 19:25

Cześć i czołem,

Zakupiłem na znanym portalu zwłoki Slavii 630. Zawsze chciałem spróbować czeszki, więc skoro trafiła się okazja na zamianę kilku cebulionów na legendarną 630 model 77 to długo się nie zastanawiałem..
Kilka dni i do drzwi puka kurier..
Pierwsze wrażenie wybitnie słabe - sprzedający naciągnął mnie na podwójny koszt przesyłki. Zbywam to kwaśnym uśmiechem, dorzucam do puli kolejne dwie dychy i zabieram paczkę..
Rozcinam kolejne warstwy kartonów, foli oraz innych wypełnień - i jest, kolejna zabawka zawitała w moich rekach!
Szybka ocena vs ogłoszenie zaowocowała kolejnym kwasem..
Lufa miała być skrócona o długość muszki, w rzeczywistości brakuje jej z 20 cm..
Osada nie jest poczerniona, ona jest miejscami nadpalona..
Oksyda zgodnie z oczekiwaniami usunięta, ale tylko do lini osady :hm:
Wnętrzności w okowach rudej, ale wszystko nadal działa, no może za wyjątkiem uszczelki.. Uszczelka odpadła od tloka :zdziwko: i została w cylindrze. Musiałem ją wybić przez transferport :cisza:
A teraz najlepsze.. Lufa która miała być zatkana śrucinami w rzeczywistości jest obustronnie zaczopowana złamanym wietrłem ;(

Byłem gotów na zabawę w polerke i oksydowanie. Ewentualny tuning tłoka brzmiał bardzo zachęcająco.. Nowa osada - nie ma sprawy, jedną już popełniłem i nawet działa.. Jednak patrząc na lufę, poległem i ciężko się zastanawiam czy przypadkiem grubo umoczyłem?

Panowie i Panie, pierwsze i najbardziej infantylne pytanie - uda się ją naprawić? Wpadłem na kilka opisów, gdzie lufy były mocno skracane, ale obawiam się o koszt takiej operacji i komu powierzyć takie zadanie. Może lepiej upolować nową lufę i nie bawić się w obżynki? Czy w domowych warunkach można wybić lufę z kostki? Przetoczyć u przypadkowego lokalnego ślusarza?
Proszę podpowiedzcie co dalej..

Awatar użytkownika
foxrysza
-#prezes
-#prezes
Posty: 3252
Rejestracja: 22 lip 2006, 12:16
Lokalizacja: Wrocław

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: foxrysza » 07 sty 2020, 20:40

Według mnie to umoczyłeś.
Reanimacja tego złomu będzie Cię kosztowała tyle co zakup strzelającej Czeszki , A może i więcej.
Radość w naszych dziecięcych oczach jest najważniejszą cnotą hobby.

Awatar użytkownika
kamazek
Posty: 2296
Rejestracja: 10 sie 2016, 7:28
Lokalizacja: Wrocław

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: kamazek » 07 sty 2020, 20:52

Dużo zależy ,ile za tego trupa dałeś i czy większość prac przy reanimacji możesz wykonać sam :hm:
Wiadomo, koszt części jakiś będzie, to należy zawsze uwzględnić.
Ja zazwyczaj zakładam minimum wymianę uszczelki tłoka, sprężyny, prowadnicy, +- 120 zeta.
Lufę można podmienić, sposób na wydobycie jej z kostki jakiś zawsze się znajdzie, przy dostępie do warsztatu ślusarskiego.
Ale co z cylindrem ?
Jeżeli jest zniszczony, z wżerami wewnątrz, to już lipa :(
Ewentualnie potraktować złomka jako wprawkę w nauce naprawy wiatrówek ;)

Zapodaj może parę fotek zdemontowanego systemu :hm:

ninalken
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2015, 16:45
Lokalizacja: Poznań i okolice...

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: ninalken » 07 sty 2020, 23:40

No to faktycznie lipa... ale tak jak pisał Kolega kamazek rozłóż na części pierwsze przynajmniej będziesz wiedział na co w przyszłości zwrócić uwagę. Ja w ten sposób mam 2,5 Slavii :) Systemy od 630/1 mam poprzerabiane pod krótki tłok, tłoki pod zepto z pierścieniem... eksperymentowałem też ze skróceniem tłoka, jego obcięciem od tyłu i na standardowej oryginalnej sprężynie mam ok. 10 J. W ten sposób złożyłem sobie taką hybrydę z systemem od 630 w osadzie od 631 a środkiem jak w 634 :). Drugi karabinek to też pewna kombinacja zrobiona z tego co zostało. Do trzeciego karabinka brakuje mi kompletnej lufy, ale właśnie lufy od Slavii są dosyć chodliwe a zakup nowej to stosunkowo duży wydatek. Rozłóż, umyj, podumaj co można z tego zrobić. Powodzenia!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Różne takie tam... stare ale z duszą ;)

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 08 sty 2020, 11:01

Zacna wiatrówka wyszła z tego miksu:) Jak z kopniakiem oraz ogólną kulturą pracy przy tych 10 julach?

Zdjęcia dokleje wieczorem, jak nieco ogarnę złom. Na szybko trzeba oskrobać z resztek smaru rdzy i sadzy, aby cokolwiek było widać.

Na razie się nie poddaje, w końcu coś trzeba zimą robić;)

ninalken
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2015, 16:45
Lokalizacja: Poznań i okolice...

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: ninalken » 09 sty 2020, 0:42

Jak na Slawkę to wg mnie bardzo kulturalnie, tak ją wygłaskałem w środku, że przy naciąganiu słychać tylko zaczep tłoka jak załapie. Zmniejszyłem też "transferport" no i odchudziłem tłok poprzez ucięcie tylnej części tak, że jest miejsce na pierścień ślizgowy. Zrobiła się poducha przy strzale i tłok nie trzaska tak o dno cylindra. Sprężyna oryginalna CZ do S630/1. Osadę wykorzystałem od S631 bo bardziej ergonomiczna dla mnie... wymieniłem stopkę od Merkurego ze spienionej gumy, no i chwyt poprawiłem :)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Różne takie tam... stare ale z duszą ;)

Awatar użytkownika
kamazek
Posty: 2296
Rejestracja: 10 sie 2016, 7:28
Lokalizacja: Wrocław

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: kamazek » 09 sty 2020, 16:39

Brawo ninalken, wizualnie prezentuje się super :spoko:
Ja w Dianie 35 też zmniejszyłem transferport i jest zdecydowanie mniej narowista ;)

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 09 sty 2020, 19:03

Poniżej zamieszczam fotki mojej Slavki. Przyznam, że nic nie poprawiłem od chwili demontażu - nawet szmatką nie dotknąłem..

Wnętrza korpusu nie mogłem lepiej uwiecznić, mój telefon nie ogarnia takich ujęć. Organoleptycznie - nie ma tragedii, polerka powinna wystarczyć, by przywrócić do użytku ten element.

Jak zdrowie pozwoli to po weekendzie zabiorę się za lufę - może użycie prasy pozwoli wycisnąć ją z kostki bez zbędnego odkładania całości młotkiem.. Jak nie, to zgodnie z rosyjską procedurą naprawczą - 3 kg Maciuś czeka w gotowości :bije:

Póki co jestem pozytywnie nastawiony do reanimacji, w końcu, czemu miałoby się nie udać? 8)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
kamazek
Posty: 2296
Rejestracja: 10 sie 2016, 7:28
Lokalizacja: Wrocław

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: kamazek » 09 sty 2020, 19:58

Czyżby ktoś ją już próbował reanimować i koniec końców wylądowała w ognisku ? :hm:
Znam takie jednego amatora wyżarzania wiatrówek, chyba jutro się go zapytam :hihi:

Kolego Shogun, sporo pracy cię czeka przy "nieumarłej", trzymam kciuki za powodzenie :spoko:
Nie mam pojęcia, jak mocowana jest lufa w kostce Ślavi, jeżeli ty wiesz, to działaj, ale jeżeli nie wiesz, to lepiej poszukaj w necie, bo od tego zależy powodzenie całej akcji.
Może lepiej poszukać kompletnej lufy ?
Jeżeli uszczelka tłoka była przykręcona na śrubkę, to raczej jej nie wykręcisz, przy tak zardzewiałym tłoku to tylko rozwiercenie i na nowo nagwintowanie.
Fakt, słabe w szczegóły fotki, w cylindrze są jakieś zadziory ?
Tak z ciekawości się zapytam ... co spowodowało, że kupiłeś ten akurat egzemplarz ?

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 09 sty 2020, 23:06

Dzięki za wsparcie, będzie to ćwiczenie na wytrwałość i lekcja by nie kupować okazji;)

Nabyłem ją w pośpiechu, podkuszony dobra ceną i lukrowanym opisem. Już mi kilka podobnych zdechlaków uciekło sprzed nosa, więc teraz pominąłem istotny element jakim było "przemyślenie czemu tak tanio" i krzyknąłem "biorę!", już w trakcie pierwszej rozmowy..
Mam nadzieję, że poprzedni właściciel nie był świadom faktycznego stanu, bo w przeciwnym wypadku okrutnie mnie okpił. To jak było faktycznie pozostawiam jego sumieniu, ja mam to co chciałem, czyli wiatrowke do naprawy :D

Wieść gminna niesie, że lufa jest pasowana na wcisk i powinna poddać się argumentowi siły w postaci młotka, imadla i drewnianego wybijaka.. Czas sprawdzić czy to prawda :)

Uszczelka tłoka wygląda tak:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

ninalken
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2015, 16:45
Lokalizacja: Poznań i okolice...

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: ninalken » 10 sty 2020, 0:48

kamazek pisze:
09 sty 2020, 16:39
Brawo ninalken, wizualnie prezentuje się super :spoko:
Ja w Dianie 35 też zmniejszyłem transferport i jest zdecydowanie mniej narowista ;)

Dziękuję :D
Shogun poza tą lufą nie ma tragedii, nie wiem tylko czy lufa gdzieś kołkowana nie jest... Zdemontuj wszystko z lufy żeby nie uszkodzić przy wybijaniu z kostki. Resztę wrzuć do oliwki i jakąś włókniną ścierną postaraj się wyczyścić ile się da... przy okazji jakieś zadziory, powierzchnie trące wyczyść dokładnie. Mocowanie uszczelki na tłok jest ok. to stary typ tłoka z takim bolcem ustalającym, centrującym uszczelkę - kup tą czarną wersję jest mniej plastikowa od oryginału. Jak masz możliwość przetoczyć, wycentrować trzpień zaczepu to warto, ew. jeszcze rowek pierścień ślizgowy zrób przy okazji. Sprężynę polecam z Hubertus Białystok - orginał cz tania i dobra po dopracowaniu końcówek. Zmierz otwór wylotowy w cylindrze - on jest pod skosem, najlepiej wkładaj wiertła >3, dopasuj i zmierz czy nie za duży - powyżej 3mm. Ew. przy dużym otworze zamontuj tuleję rozprężną. Opisuj i dokumentuj kolejne etapy i ew. problemy... POMOŻEMY!
Różne takie tam... stare ale z duszą ;)

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 12 sty 2020, 0:18

Chętnie podzielę się relacją z pola walki :D na razie Slavcia nie odpuszcza i broni się zawzięcie przed wskrzeszeniem..

Pierwsze podejście do uwolnienia lufy z kostki zakończyło się sromotną klęską. Imadło w duecie z młotkiem oraz chórem pobijaków nie dało rady, a co gorsza zostało kilka drobnych śladów po szczękach imadła.. Na szczęście jednak, seria uderzeń w kostkę pozwoliła udrożnic wylot lufy. Dziwny obiekt jaki tam tkwił, okazał się kawałkiem drutu. W jaki sposób się tam znalazł i jakie zadanie miał spełnić, to już temat na thriller sci-fi.

Lufa poddała się dopiero po użyciu prasy - tutaj podziękowania dla mojego mechanika, który nie przestraszył się wyzwania. W kostce zostało kilka rys po wybijaku, ale ogólnie jest w dobrej kondycji i według mnie nadaje się do osadzenia nowej lufy.

Potyczka z udrażnianiem lufy pozostaje na razie z wynikiem remisowym. Obcinanie zacząłem około 1,5cm od strony portu ładowania. Gdy zawadziłem o "nadzienie" chciałem zacząć w nowym miejscu, jednak przypomniałem sobie pewną wskazówkę, by odsłonić fragment wiertła i spróbować je wykręcić. Dość ryzykowne, ale dzięki temu wiadomo by było o ile muszę skrócić lufę bez cięcia jej w plasterki. Fartownie, okazało się że pierwsze cięcie było wystarczające :up:
W tym miejscu muszę odszczekać moje słowa o "idiocie, który rozwiercał lufę", ponieważ okazało się, że rzekome wiertło jest końcówką wkrętaka :lol: Zatem, albo poprzedni właściciel chciał miotać bitam albo podkręcić gwint w lufie :lol:

Nie mniej, lufa nadal jest zatkana :? Coś utkneło tuż za kostką i ciągnie się aż do 15-tego cm od końca. Co to jest, trudno stwierdzić. Próba wybicia prętem nie przyniosło zamierzonego skutku. Pręt oparlem o podłoże, nalożyłem lufę i uderzałem korzystając z pręta jako prowadnicy. Próbowałem z obu stron, fiasko po całości.
Grajcara nie mam z czego wykonać, zatem pozostało wytapianie.. System już raz był opalany, więc założyłem, iż większej szkody nie narobię ;) Niestety, tutaj też porażka. 40 minut nad kuchenką nie zmiękczyło zawartości lufy, za to lufka zyskała ciekawy, mroczny odcień.. Według mnie temperatura była wystarczająca, śrucina położona w okolicy zatoru się stopiła..

Kolejne wątpliwości, może to nie śrut zatkał lufę, tylko reszta wkrętaka? Może amunicją były kawałki drutu i takie właśnie jest nadzienie lufy? :devil2:

Ciąg dalszy nastąpi..
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

ninalken
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2015, 16:45
Lokalizacja: Poznań i okolice...

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: ninalken » 12 sty 2020, 20:06

Czyli nie do końca porażka... wybiłeś lufę z kostki i uznałbym to za plan minimum. Z lufą bym sobie nadziei nie robił - po usunięciu jej zawartości gwint albo jego pozostałości chyba nie spełni swojego zadania. Ale z ciekawości próbuj... może jakiś jej odcinek będzie ok. Przy okazji czy lufa w kostce jest kołkowana w poprzek? Poszukaj na forach jakiejś lufy albo obcinki. Popytaj u forumowych speców albo zamieść ogłoszenie w dziale kupię, czasem ludzie mają jakieś zalegacze. Ja przypadkiem stałem się posiadaczem połowy lufy od Slavki i myślę o jej adaptacji do CP1M.
Różne takie tam... stare ale z duszą ;)

Shogun
Posty: 15
Rejestracja: 17 sty 2018, 11:34

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: Shogun » 13 sty 2020, 22:57

Lufa w kostce nie była dodatkowo kołkowana. Funkcje zabezpieczenia przed samoczynnym wysunięciem pełni śruba mocujaca kostkę do cylindra.

Dzisiaj udało mi się przebić przez ostatni zator w lufie. Ciężko jest mi określić z czego się składał. Jakiś upiorny miks sadzy, popiołu, piachu i olejku. Wszystko zbite na amen i bardzo brudzące. Zator usuwałem przy pomocy wiertła fi 3mm wklejonego w mosiężną rurkę fi 4mm. Wiertło weszło dosyć ciasno, zatem nie powinno być znaczącego bicia. Na rurkę nałożyłem koszulkę termokurczliwą w celu minimalizacji uszkodzeń gwintu. Napęd tej szalonej wiertnicy stanowiła wkrętarka sieciowa.. Koszulka szybko się przecierała, zużyłem prawie metr :?
Do usunięcia pozostało jedno zwężenie tuż za kostką, ale nawet najbardziej barbarzynskie metody nie dały rady.
Nie można siłą, trzeba sposobem - całość wylądowała na noc kąpieli z WD40 - mam nadzieję, że to pomoże i jutro pójdzie lepiej. Jak nie, zmienię podstawę sosu na naftę 8)
Jak doczyszcze wnętrze lufy to wrzucę fotkę do oceny stanu gwintu. W oczy rzucił mi się jeden wżer/ubytek i trochę płytkich poprzecznych rys.

Nadal jestem pozytywnie nastawiony :up:

Kolejny etap przedemną.. Teraz czas na tokarza-magika.. Ile może kosztować zatoczenie z obu stron (pod kostkę i z drugiej strony pod tłumik) plus korona lufy i obróbka portu ładowania? Czy samemu osadzić lufę, czy wysłać razem z lufą do speca?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

ninalken
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2015, 16:45
Lokalizacja: Poznań i okolice...

Re: Slavia 630 - powrót nieumarłej

Post autor: ninalken » 14 sty 2020, 10:36

Spróbuj sam, co masz do stracenia... Lufę daj do obróbki jakiemuś forumowe mu specowi. Od razu niech przetoczy koniec lufy pod standardowy wymiar 15mm pod kątem tłumika/nakładki(Słavka ma ciut więcej) i wyosiuje względem otworu wylotowego. W zeszłym roku kupiłem taką nakładkę za 50pln właśnie do Slavki od kol. czemar z beżowego, akurat wystawiał na allegro. W sumie pogadaj z nim o całości operacji związanej z lufą.
Różne takie tam... stare ale z duszą ;)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości