No i wpadł Bartek. Najpierw sprawdziliśmy na chrono i zazwyczaj te karabinki trzymają +-2m/s (doskonałe sztuki) +-4m/s (dobre sztuki), a ten miał różnicę 7m/s. Ok, tragedii nie ma, ale jak na Styer to powinno być lepiej. No i zaczęliśmy pykać..., ale karabinek strzelał dziwnie. Robił skupienie piękne i po kilku strzałach "pyk" i już kolejne strzały też robiły skupienie, ale jednak przesuwały się o około 1cm w prawo i 0,5cm w dół. I po kilku strzałach znowu to samo. Moja szybka diagnoza - luneta ma wadę i krzyż się przesuwa. No ale to porządny Sightron do BRki. Zmieniliśmy na moją, pewna lunetę i problem nadal się pojawiał. Szybko zadzwoniłem do Tomka Leśnego, nakreśliłem problem, a Tomek od razu - lufa ma złe zamocowanie i się przesuwa. No i miał rację, jak odkręciłem dwa robaczki, to nie dość, że lufa miała te dwa frezy na śruby mocujące rozwiercone szeroko i do stożka, a śruby były wąskie i czoła miały płaskie, to jeszcze z kostki w miejscu mocowania wyszedł duży kawałek plastiku, który miał tam coś mocować, uszczelniać - wyglądało jakby nożyczkami docięty kawałek plastikowej teczki na dokumenty. No a same śruby nie mogły trzymać się w otworach, więc były przykręcone poza frezami, więc finalnie okazało się, że lufa się co kilka strzałów obracała w kostce.
Na szczęście miałem inną lufę do Steyra, więc ją wymieniliśmy, ale mechanizm zamykający przestał działać. Ewidentnie coś się popsuło. Trochę byłem rozczarowany, szczególnie, że przegapiłem moment, kiedy przestał się zamykać.
Szybka decyzja - trzeba zawieść do Tomka Leśnego - niech zerknie, zdiagnozuje i naprawi gagatka. Tak zrobiłem, za kilka dni karabin był u Tomka.
No i co się okazało? Że był wielokrotnie rozkręcany, w środku poluzowane elementy, nie miał wcale mechanizmu antyodrzutu (podczas strzelania coś mi podskakiwał na stoliku, jak Walther, a nie powinien przecież). Talerzyki w regulatorze miały dziwne kształty, wszystko było zasyfione smarem, który miał w sobie odrobinki piasku i to wszystkie działało jak papier ścierny. Dobrze, że wtedy się popsuł, bo biedny Bartek by pojechał do domu i by po niedługim czasie się sam rozleciał. No ale Tomek dał radę i ekspresowo naprawił. Odebrałem go w czwartek (wczoraj), a dziś mogłem postrzelać.
Prędkość trzyma, antyodrzut działa i karabinek ani drgnie, lufa strzela pięknie. Pierwsza matryca nietrafiona #18 i były odskoki, ale już druga #19 i zrobiła komplet, a potem 249. Karabinek jest gotowy do walki. Tak piszę ku przestrodze - jak się kupuje używańca, to trzeba uważać.
Tomek może napisać więcej o nim.













